RSS
 

Skipass pod Giewontem miast ciupagi

12 maj

O waśniach i sporach na Podhalu, a ściślej rzecz ujmując pod Giewontem, wie już cała Polska, jaka długa i szeroka. Narciarskie stoki poprzegradzane płotami i siatkami ogrodzeniowymi nikogo nie dziwią. Strach tatrzańskich górali przed wywłaszczeniem z ojcowizny w obliczu takich praw, jak prawo szlaku czy śniegu na rzecz turystyki zwłaszcza zimą, już nie raz dawał o sobie znać w postaci gróźb z ciupagami w tle.

A przecież można zażegnać owe konflikty jedną innowacją techniczną -  skipassem. Jeden karnet pogodzi wszystkich skłóconych i nie tylko. Oczywiście system dany ma zostać wprowadzony nie tylko w celu godzenia zwaśnionych przedsiębiorców, lecz umilić i ułatwić życie turystom i miejscowym góralom.

W Tatrach Wysokich system opłacenia kilku wyciągów na raz w zrzeszonych kurortach zimowych jednym karnetem istnieje już od paru lat, bodaj od 2005 roku, tyle że po słowackiej stronie, np w  znanej powszechnie Tatrzańskiej Łomnicy czy Smokowcu. Przez tydzień można żyć w narciarskim raju nie martwiąc się, iż trzeba będzie odstać połowę urlopu w kasach przy wyciągu narciarskim lub jeździć do bólu na jednym stoku, bo trzeba bloczek wyeksploatować do końca. Do tego jeszcze dochodziły zniżki dla gości hotelowych w ramach owego karnetu i możliwość opłacenia innych atrakcji turystycznych w danym rewirze.

System kart punktowych i terminowych pojawił się przyzwoicie wcześnie, jeśli chodzi o polską stronę Tatr, w Białce Tatrzańskiej. Trzy ośrodki :  Kaniówka, Bania i Kotelnica zakopały ewentualny topór wojenny na rzecz owego karnetu jednoczącego społeczeństwo na płaszczyźnie sportowo – turystycznej. W sezonie zimowym można korzystać do woli z 11 wyciągów narciarskich bez przejmowania się kuponikami różnej maści, co chwilę odstawanymi w kolejce do kasy. Owszem inwestycja instalowania systemu skipass to grube pieniądze, prawie dwa miliny złotych w samej Białce. Gdyby objąć systemem „skipassowym” cały Powiat Tatrzański w grę wchodziłyby pieniądze na sumę kilka milionów złotych. Ale mamy przecież kieszeń unijną, która może łaskawie pokryć część kosztów, najlepiej ze 70 procent. Pomysł zjednoczenia Tatr po obu stronach granicy jednym karnetem na pewno spodoba się Europie.

Nasz kochany pan Starosta Tatrzański ma jeszcze dodatkowo wizję wciągnięcia na jeden karnet innych atrakcji, typu – atrakcje termalne, wejście do parku.  Od Witowa aż po Czarną górę, przez Zakopane ciągnąc –  rzecz jasna, można by wiele przyjemności opłacić jednym, niepozornym karnecikiem. Przewodniki zagraniczne już by nas nie wytykały palcem jako osobliwość Środkowej Europy z racji braku jedności w stylu skipass w tak pięknym paśmie górskim, jak Tatry – Wysokie czy ”niskie”.

Jest jeszcze sprawa centrum rozliczeniowego dla wszystkich wtajemniczonych. I tu pojawia się problem ważąc na mentalność górali spod Giewontu, jeśli komputer pomyli się choćby o jotę w sprawie dudków kto komu za ile wyjeździł – w ruch pójdą ciupagi!

 
Komentarze są wyłączone

Posted in Informacje

 

Tags:

Comments are closed.